Pierwsze mecze 1/8 Copa Sudamericana zostały rozłożone na 2 tygodnie. Pierwsze 3 pary grały w zeszłym tygodniu.
LANUS (ARG) - UNIVERSIDAD DE CHILE (CHI) 4:0
Do Argentyny przyjechał zdobywca Copa Sudamericana sprzed dwóch lat. Ze zrozumiałych względów faworytem był zespół gospodarzy i trzeba przyznać, że wywiązał się z tej roli znakomicie, mimo niezłego początku gości na początku spotkania. Wszystko rozstrzygnęło się w ciągu 7 minut między 25, a 32 minutą pierwszej połowy. Najpierw gola strzelił były gracz Boca Juniors Urugwajczyk Santiago Silva po świetnym zagraniu Diego Gonzaleza. 6 minut później sprytem popisuje się 20-letni Lucas Melano po podaniu Maximiliano Velazqueza. Dosłownie kilkadziesiąt sekund po wznowieniu ten sam zawodnik znalazł się przy piłce i wykonał wspaniały rajd strzelając swego drugiego gola w tym meczu. Nie były to jego pierwsze zdobycze bramkowe w tej edycji Copa Sudamericana. Melano zdobył jeszcze gola przeciwko Racingowi w eliminacyjnej fazie turnieju. Gracze Universidadu po tej stracie stworzyli kilka sytuacji podbramkowych, ale zabrakło im dokładności. Do drugiej połowy gracze Lanus podeszli na totalnym luzie wiedząc, że wszystko jest pod ich kontrolą. Zdobyli nawet jeszcze jedną bramkę. A zrobił to Lautaro Acosta. Piłkarze Lanus tym wynikiem zapewnili sobie praktycznie awans do ćwierćfinału.
LA EQUIDAD (COL) - VELEZ SARSFIELD (ARG) 1:2
Mistrz Argentyny przyjechał zagrać z La Equidad na przedmieścia Bogoty po raz pierwszy w swej historii. Gospodarze pierwszą połowę zagrali z animuszem stwarzając sobie kilka dogodnych sytuacji, jednak nie przyniosło to rezultatu bramkowego. W drugiej połowie w 53 minucie Velez zdobyło swego pierwszego gola. Była to bramka dość przypadkowa, bowiem po strzale Zarate piłka odbiła się od nóg Hinestrozy w tak niefortunny sposób, że bramkarz Diego Novoa nie miał szans na obronę. W 66 minucie mogło być już po meczu, po niefrasobliwym zachowaniu obrony gospodarzy, Lucas Prato odebrał pikę wślizgiem Wilmerowi Diazowi na połowie boiska. Mając przed sobą już tylko bramkarza przebiegł całe boisko i oddał fatalny strzał w niego. Zemściło się to 9 minut potem. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Rivasa piłkę musnął głową jedynie Diaz i piłka znalazła się w bramce. Gdy wydawało się, że takim wynikiem zakończy się to spotkanie gola zdobyli gracze Velez, a dokładnie były gracz Legii Warszawa Alejandro Cabral. Wynik 2:1 stawia Argentyńczyków w znakomitej sytuacji przed rewanżem.
LDU LOJA (ECU) - RIVER PLATE (ARG) 2:1
Największa niespodzianka spośród zeszłotygodniowych spotkań. Był to jedyny mecz, który zakończył się zwycięstwem drużyny teoretycznie słabszej. LDU Loja to ekwadorski kopciuszek bez sukcesów na arenie międzynarodowej. Ba! Nie mogą się nawet pochwalić mistrzostwem w lidze ekwadorskiej. Do tego w obecnym sezonie ligowym zajmują przedostatnią pozycję. Zespół z Buenos Aires też jakoś specjalnie nie błyszczy, ale nic nie zapowiadało, aby nie był w stanie wygrać tego meczu. A jednak doszło do sensacyjnego rezultatu. W czasie tego meczu gracze LDU Loja popisali się stuprocentową skutecznością!!! Gole Lareaa i Uchuariego były jedynymi strzałami, jakie gospodarze oddali w meczu!!!! Velez oddał ich aż 12, ale tylko jeden z nich znalazł drogę do siatki. Ten mecz pokazał niesprawiedliwość futbolu, a zarazem jego piękno. Szczerze przyznam, że wydarzenie te napawa mnie optymizmem przed najbliższymi spotkaniami polskiej reprezentacji w Kijowie i w Londynie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz