niedziela, 9 lutego 2014

Dreszczowiec w Kurytybie!


File:Copa Bridgestone Libertadores logo.png



Atletico Paranaense - Sporting

    Kibice zgromadzeni na Estadio Durival de Brito e Silva zobaczyli emocjonujące widowisko zakończone happyendem swych ulubieńców. Stawka meczu była wysoka. Był nią udział w grupowej fazie Copa Libertadores. Pierwsze spotkanie rozegrane w Peru zakończyło się skromnym zwycięstwem Sportingu 2:1, więc sprawa awansu była otwarta.
    Mecz zaczął się od huraganowych ataków Atletico. Pierwszą dobrą sytuację do objęcia prowadzenia miał Ederson w 15 minucie. W syuacji niemalże sam na sam fatalnie przestrzelił. Chwilę później po jednym piłkarzu z obu klubów zobaczyło po czerwony kartonik. Adan Balbin bezpardonowo wykopał piłkę spod nóg Zizinho, który rozpędzony wpadł na obrońcę Sportingu. Powtórki wykazały, że lewy pomocnik Atletico nie miał złych zamiarów. Reakcja Peruwiańczyka spowodowała jednak niepotrzebną przepychanke i wymianę zdań. Sędzia nie wdając się w szczegóły pokazał obu panom czerwone kartoniki.
    W 62 minucie Atletico zdobyło w końcu tę upragnioną bramkę, która na dany moment dawała awans do fazy grupowej. Gola głową po dośrodkowaniu Frana Meridy z rzutu wolnego zdobył Manoel. Nieoczekiwanie chwilę później Sporting Cristal wyrównał. Po prostopadłym dośrodkowaniu również z rzutu wolnego, wyrównanie uzyskał Irven Avila. Od tego momentu gra zrobiła się jeszcze bardziej brutalna. Peruwiańczycy uwierzyli, że mogą zakończyć ten mecz z korzystnym wynikiem. Nie przebierali więc w środkach. W 66 minucie drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną dostał Alexis Cossio. Trener Sportingu zareagował na to wydarzenie ściągnieciem strzelca bramki z boiska wprowadzając na jego miejsce pomocnika Adviincule.
    Przez resztę meczu można było zobaczyć rozpaczliwe ataki ''Furacao'' i rozpaczliwą obronę Peruwiańczyków. Gdy wydawało się, że wynik meczu już się nie zmieni, do ogromnego zamieszania w polu karnym Sportingu doszło w 5 minucie po regulaminowym czasie gry. W akcie rozpaczliwej obrony obrońca Marcos Ortiz strzał Klebersona broni ręką, w wyniku czego zostaje podyktowany rzut karny dla gospodarzy, a obrońca Sportingu zostaje ukarany czwartą już w tym spotkaniu czerwoną kartką. Jedenastkę na gola zamienia czołowy strzelec gospodarzy Ederson.
    Regulamin turnieju nie przewiduje grania dogrywki, więc po zakończeniu drugiej połowy przystąpiono do wykonywania rzutów karnych. Jako pierwsi do każdej serii podchodzili gracze Aletico. W pierwszej oba kluby zdobyły po bramce. W drugiej bramkarz Sportingu Diego Penny obronił strzał Deivida. W trzeciej znów było na remis, a czwartą Nathan rozpoczął od strzału w środek bramki, co postawiło Atletico w beznadziejnej sytuacji. Podchodzący do piłki Delgado strzelając bramkę mógł zakończyć spotkanie. Niestety dla Sportingu, nie zrobił tego. Był to kluczowy moment tych karnych. Następnie Natanael Primienta wykorzystał swą jedenastkę, która wciąż nie wyrównywała szans na zwycięstwo, bowiem przy stanie 3:3 jeszcze jedną jedenastkę do wykonania mieli Peruwiańczycy. To nie był jednak ich dzień. Argentyńczyk Calcaterra, który mógł zostać bohaterem strzela wysoko nad bramką! W szóstej serii zawodnicy obu klubów byli bezbłędni, a w siódmej 18-latek Aquino trafia w poprzeczkę i Atletico Paranaense wygrywa konkurs jedenastek.
    Był to niesamowity mecz, który przejdzie do historii klubu z Kurytyby. W meczu tym zobaczyliśmy 3 bramki, 32 strzały, 43 faule, 9 żółtych i 4 czerwone kartki. Atlaetico Paranaense szczęśliwie awansuje do fazy grupowej Copa Libertadores, w której zagra w grupie z Velez Sarsfileld, The Strongest i Universitario.

Atletico Paranaense - Sporting Cristal 2:1 (0:0) karne 5:4 po 7 seriach
1:0 Manoel '62
1:1 Avila '63
2:1 Ederson '90+8
Czerwone kartki: Zezinho '19 - Blbin '19, Cossio '66, Ortiz '90+6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz