niedziela, 15 września 2013

TOWARZYSKIE - Król Neymar!

    Jak wiemy, piątek i wtorek były terminami dla reprezentacji. Nie wszyscy jednak grali w eliminacjach. Ci co pauzowali rozgrywali mecze towarzyskie:

BRAZYLIA - AUSTRALIA 6:0

    Porządne strzelanie urządzili sobie Brazylijczycy przed własną publicznością, której z kolei nie przyszło zbyt wiele. Nie ma co się oszukiwać. Klasa przeciwnika miała na to poważny wpływ. Po takim meczu ciężko mówić, kto grał dobrze, a kto źle w drużynie brazylijskiej. Był to mecz, gdzie można było se poprawić statystyki gry w reprezentacji, co kilku zawodników skrzętnie zrobiło. A są to:
Jo - 2 gole
Neymar - 1 gol i 2 asytsty
Ramires - 1 gol i asysta
    Warty odnotowania jest fakt, że w wyjściowej jedenastce w tym spotkaniu tylko jeden zawodnik występuje na codzień w lidze brazylijskiej. Jest nim Jo z Atletico Mineiro. W II połowie weszli jeszcze Alessandro Pato z Corinthians i Marcos Luis z Atletico Mineiro.

BRAZYLIA - PORTUGALIA 3:1

    Były to portugalsko-języczne derby. Mimo tego samego języka reprezentacje te nie spotykały się ze sobą zbyt często. A gdy rozgrywały spotkania, to Portugalia radziła sobie nad wyraz dobrze. Nie licząc oczywiście haniebnej porażki 6:2 sprzed 5 lat. Mecz został rozegrany na neutralnym terenie w USA. Tym razem frekwencja dopisała i piłkarze mogli grać przy pełnych trybunach. Kibice, którzy wykupili bilety na to spotkanie liczyli przede wszystkim na zobaczenie w akcji Cristiano Ronaldo, który jednak nie mógł wystąpić z powodu kontuzji. Jednak Portugalczyka godnie zastąpił Neymar.
   Mimo absencji swej największej gwiazdy Portugalczycy objęli prowadzenie w tym spotkaniu. Fatalny błąd popełnił Maicon, a Raul Meireles wykorzystał go bezbłędnie. Stracony gol bardzo podziałał na ambicje Brazylijczyków. Już 5 minut później gola strzelił Thiago Silva po rzucie rożnym wykonywanym przez Neymara. W 34 minucie Neymar znów dał znać o sobie. W okolicach środka boiska doszedł do piłki, po czym rozpoczął rajd na pełnej szybkości mijając przy tym obrońców portugalskich. Słowo "mijając" jest u trochę nadużyciem, bo podopieczni Paulo Bento nie byli nawet w stanie się do niego zbliżyć. W II połowie obie drużyny stworzyły sobie sytuacje. Jedyny gol padł jednak w 49 minucie za sprawą Jo po podaniu Maxwella z PSG. Przy bramce swój udział miał ponownie Neymar, który uruchomił Maxwella na lewym skrzydle świetnym prostopadłym podaniem. Na pytanie, kto był zawodnikiem meczu, nie trzeba chyba udzielać odpowiedzi.
    Mecz z pewnością był ważny dla trenera Brazylijczyków Luiza Felipe Scolariego. Brazylijczyk trenował kadrę Portugalii przez 6 lat w latach 2002-2008. Był to dla niego dość udany okres patrząc na wyniki w którym brakowało jednak postawienia kropki nad "i" w decydujących meczach. Pozwolę se wtrącić polski akcent do tego okresu, bowiem to wtedy właśnie Polacy pokonali Portugalczyków pod wodzą Leo Beenhakkera. Po tegorocznym Pucharze Konfederacji i meczach towarzyskich (nie licząc feralnego meczu ze Szwajcarią) można śmiało stawiać Brazylię na kandydata do tytułu.

CHILE - HISZPANIA 2:2

    Mecz Mistrzów Świata z Chilijczykami w Genewie miał swój podtekst. W 2011 gdy obie drużyny spotkały się również w Szwajcarii doszło do bójki w doliczonym czasie gry. Tamten mecz był zresztą dość nieszczęśliwy dla Chilijczyków, ponieważ prowadzili już 2:0, by ostateczznie przegrać 3:2, po golu w końcówce. We wtorkowy wieczór również nie zabrakło emocji. Zespół Chile dwa razy obejmował prowadzenie. Za każdym razem po golu Eduardo Vargasa z Gremio Porto Alegre. Jednak i tym razem Hiszpanie strzelili bramkę w doliczonym czasie gry. Dokonał tego Jesus Navas w 92 minucie. Mimo pechowo zremisowanego meczu zespół Chile potwierdził swą wysoką dyspozycję w eliminacjach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz